malarstwo i Ty - sztuka z bliska

®

Witam serdecznie! Informację o moim wykształceniu, a więc uzasadnienie mojego świadczenia „usług edukacyjnych w zakresie kultury i sztuki w tym malarstwa” można znaleźć najszybciej na podstronie kwalifikacje, natomiast dane dotyczące mojej działalności gospodarczej można przeczytać na przykład na podstronie oferta.

Flaga Szwecji Flaga Francji Flaga Polski

Rozmaitości: Rozumiem to tak, a Ty?Rozmaitości: nasze eko

O czym nie maluję na moich obrazach? Sprzeciw manipulacjom

O manipulacjach napisano już bardzo dużo, ale chcę dodać jeszcze i mój głos do głosów osób sprzeciwiających się manipulacjom, ponieważ nie zgadzam się na ten rodzaj relacji. Manipulacja to taki rodzaj mowy lub czynu jednego człowieka wobec drugiego, który podaje - tu dodałabym, że podaje świadomie - jakąś formę zła pod pozorem dobra, czyli manipulacja to jakiś rodzaj pokusy (w ten sposób rozumianą manipulację da się odróżnić od ukrytej przemocy), na którą manipulowany człowiek, jeśli odpowie, będzie zmanipulowany. Ale nie musi, a nawet nie powinien się na nią godzić, ponieważ to rodzaj oszukańczej, czyli nie wypowiedzianej wprost, namowy do zła. "Wywieranie wpływu na innych" nie musi być manipulacją, bo może być np. wychowaniem (prawdziwe, dobre intencje wychowującego ukrywa przed małolatem wiek tego małolata) lub objawem rodzącego się uczucia, które "chce" okazać się szczęśliwe (prawdziwe, dobre intencje ukrywa naturalny wstyd i zrozumiały strach przed odrzuceniem), R.K.

Poszukiwanie dróg wyjścia z różnego typu manipulacji:

Manipulacja zdemaskowana 1. Łzy nie płynące naturalnie, ale używane do osiągnięcia jakiegoś niecnego celu. Człowiek ma prawo zdecydować czy ukryć swoje łzy czy je uwidocznić, ale one powinny swobodnie się pojawiać i znikać, a jak już są, to sobie bez przeszkód płynąć. Takie łzy są bardzo fajne. Można się z nimi nawet "zaprzyjaźnić". Dużo mówią osobie, w której oczach się pojawiają lub, po której twarzy płyną. Jeśli chce się je ukryć musi się człowiek liczyć z tym, że gest ukrycia (odejście, odwrócenie się w drugą stronę, nagła zmiana tematu) nie będzie dobrze zrozumiany przez osoby, które nie umieją kochać. Jeśli chce się je uwidocznić także jest człowiek narażony nie niezrozumienie, ponieważ rzadko się zdarza, aby ten kto zobaczy u kogoś łzy nie był jakoś pewny, czego one są powodem, choć zazwyczaj się myli, gdyż utyka na projekcji własnego doświadczenia podobnych łez u podobnej lub nawet tej samej osoby lub tylko na podobieństwie wyglądu spłakanej twarzy. Po prostu w naszych szerokościach geograficznych nie kocha się łez, ale chyba to jednak źle. Niektóre kobiety lubią płakać, a są też takie, które muszą, bo spotkało je w życiu wiele zła i to im pomaga w odsuwaniu od siebie niedobrego poczucia nieszczęścia. Bo płacze się z bólu, ale łzy bólowi pomagają odejść. Dobrze jest wiedzieć na jaki temat się płacze. Tylko wtedy ból lub przynajmniej jego część pójdzie sobie w tzw. "siną dal". Po prostu łez, czyli - innymi słowy - bólu na dany temat jest określona ilość. W sprzyjających warunkach można je wylać i mieć ból z głowy.

Manipulacja zdemaskowana 2. Wmawianie wyższej wartości jakiegoś tekstu na podstawie większej jego ilości w celu, aby umniejszyć rzeczywistą wartość tekstu krótkiego. Tu wystarczy sobie przypomnieć równanie Einsteina, żeby zobaczyć, że to błąd myśleć, że jakość tekstu (treści) zawsze wzrasta wraz z ilością dopisywanych zdań. Błąd zazwyczaj nie jest manipulacją, np. każdy może się pomylić w ortografii. To tylko nieumiejętność. Manipulacją jest natomiast to wmawianie, jeśli dochodzi do niego po to, aby kogoś kto pisze krótko zniechęcić do dalszej tego typu pracy, bo byłby za dużą konkurencją. Zwłaszcza, że zwięzłość bywa w cenie. Wzór na wydostawanie się z manipulacji byłby następujący: do odczucia jakiegoś rodzaju dyskomfortu po upewnieniu się, że w badanej sytuacji jest się jednak w porządku należy dodać odsunięcie emocji na plan dalszy i przyjrzenie się lub przyglądanie się w dłuższym czasie bolącej sprawie aż do znalezienia oczywistego błędu co powinno dać wynik przynajmniej próby uniewinnienia autora bólu zdarzenia poprzez spojrzenie na niego przez pryzmat błędu, a nie winy (usprawiedliwianie, a nie oskarżanie).

Manipulacja zdemaskowana 3. Ciekawość. To rodzaj manipulacji, która prowadzi do rozproszeń. Nie daj się ciekawości. Często oszukuje i powoduje, że tracisz pieniądze, których potrzebujesz, albo które masz już odłożone jako oszczędności na coś dużo ważniejszego, niż oferuje ciekawość. To nie jest antyreklama ciekawości. Mówię serio: nie daj się ciekawości. Masz odłożone na auto, które potrzebujesz, żeby dobrze zarabiać, ale ciekawość proponuje Ci wakacje życia i mówi: "nie przejmuj się, jedź, może zarobisz znów". Zainteresowania to co innego. Masz odłożone na auto, które potrzebujesz, żeby jakoś zarabiać, ale zainteresowania mówią Ci: "nie przejmuj się, jedź, bo tu nie chodzi o twoją ciekawość, ale o twoje zainteresowania, które przecież rozwijasz w ramach swojego zawodu, przecież masz prawie pewność, że jak wrócisz zarobisz więcej".

Manipulacja zdemaskowana 4. Zagranie na zdradę. To jest zawsze krytycznie złe zagranie. Ale w naszych czasach wprowadza się je czasem jako biznesową normę wmawiając, że bez tego firma nie ma szans. Ale prawdziwy biznes jest na pewno fair play. Na dodatek w zagraniu na zdradę kryje się nie jedno, ale aż dwa kłamstwa. Jedno dotyczy samej zdrady, a drugie tego, że tylko zdrada przyniesie zysk. Tak naprawdę zdrada przynosi rozpacz, a tylko w najlepszej sytuacji stratę przyjaciela, a pieniądze pozyskane przez zdradę nie wiadomo czym są. Gra fair play nie polega na tym, że nigdy się nie zdarza sytuacja podłożenia drugiemu nogi, ale m. in. na tym, że taka sytuacja, jeśli się wydarza wiadomo, że jest niechcący. Nie na niby niechcący, ale naprawdę niechcący. Poza tym mówienie, że biznes musi polegać na zdradzie jest oczernianiem i biznesu i ludzi, którzy tej zasady nie stosują, a odnoszą biznesowe sukcesy. Biznes tak naprawdę polega na umiejętnościach, harówie i właśnie grze fair play.

Krótki utwór tekstowy:

O! „Kocham” Kraków, bo to nie grzech.

Krótka obrona magistrów sztuki:

Nie jest prawdą, że dobrzy malarze są dlatego dobrzy, że są pouszkadzani. To paskudne pomówienie. Niestety spotkałam się z tego typu zdaniem na temat twórców. Dlatego oburzona, oświadczam: żeby malować profesjonalnie trzeba mieć silne nerwy i bardzo dobry kontakt z własnymi emocjami. Kto nie ma, nie powinien się brać za ten zawód. Tzw. terapia sztuką to coś zupełnie innego. Zaświadczenie niech będzie potwierdzeniem, że byłam sprawdzić.

Krótka podpowiedź jak się regenerować, kiedy się maluje profesjonalnie:

Od czasu do czasu zaaplikować sobie szybkie chodzenie; od czasu do czasu wypić lampkę dobrego wina (dot. osób nieuzależnionych); od czasu do czasu dobrze się wyspać; od czasu do czasu zająć się rozumieniem tekstu, a nie obrazu; od czasu do czasu zrobić sobie opuszkami palców automasaż głowy.

Krótka aprobata dla malarzy malujących amatorsko:

Malarstwo malarzy amatorów jest mało świadome, ponieważ świadomość tego co się robi na podobraziu uzyskuje się w drodze przynajmniej kilkuletniego kształcenia akademickiego, ale niekoniecznie musi malarzowi zależeć na tej świadomości, więc można z całą pewnością wybrać dla siebie malarstwo amatorskie i może to być jak najbardziej świadomy wybór, a nie jakaś życiowa porażka. Malarze amatorzy mogą z powodzeniem sprzedawać swoje prace, ponieważ ich malarstwo jest łatwiejsze w odbiorze. Pozostają jednak w pewnego rodzaju ciemności twórczej, której nie mają malarze profesjonalni.

Krótki utwór tekstowy:

Nawrócenie to życie i zwycięstwo miłości, a drogą do tego zwycięstwa - miłosierdzie. Prawda, że prawda?

21 grudnia 2014 r.

© malarstwo i Ty Renata Kucharska, 2010-2017.