
Z Wielką Teorią łączono tezę, że prawdziwe piękno poznajemy przez rozum, a nie zmysłami. Starożytni Grecy uważali za dogmat to, że świat jest piękny. Kiedy filozofowie postawili sobie pytanie: "dlaczego świat jest piękny?" wkrótce znaleźli odpowiedź: "bo jest dziełem Boga." Pitagorejczycy, Platon, Arystoteles zakładali, że piękno jest obiektywne: "To, co piękne jest piękne nie ze względu na coś innego, ale piękne zawsze i dla siebie." (Platon) Z kolei św. Tomasz z Akwinu uważał, że "nie dlatego coś jest piękne, że to kochamy, lecz dlatego kochamy, że coś jest piękne." Ten filozof wymyślił też definicję piękna - "piękne są rzeczy, które podobają się, gdy się je ogląda".
Kryzys Wielkiej Teorii pojawił się dopiero w XVIII wieku, a więc 2000 lat! po jej powstaniu. W jej krytyce najdalej poszli romantycy, którzy odkryli piękno w braku regularności, w malowniczości i w wyrażaniu uczuć. Klasyczna teoria zdolność rozpoznawania piękna przypisywała rozumowi, natomiast romantycy uważali, że to poprzez wyobraźnię, smak, a nawet specjalny "zmysł piękna" potrafimy to piękno dostrzec. W wieku XX stało się natomiast coś niezwykłego. Niektórzy doszli do wniosku, że piękno jest w zasadzie bez znaczenia, a w sztuce chodzi najbardziej o wywołanie jakiegoś rodzaju szoku u odbiorcy. Guillaume Apollinaire wręcz stwierdził, że "brzydotę lubimy dziś równie jak piękno". No cóż, dziś wydaje się, że takie myślenie nie wytrzymuje próby czasu, a staranie o oderwanie sztuki od piękna nie powiodło się.
W ramach podsumowania:
Bibliografia:
zobacz -
zapoznaj się z -
zajrzyj do mojej -
spotkajmy się w -
nie zapomnij o -